Nie generalizuj

Nie generalizuj

“Ale zajebista blondynka. Szkoda tylko, że pewnie pusta jak paczka dropsów. I obok niej jeszcze ten łysy typ. Ciekawe czy ma jakieś zainteresowania prócz siłowni?” Albo: “Spójrz na tego młodziejaszka. Chyba zapomniał, jak się po polsku mówi, bo w co drugie słowo wplątuje angielskie. Na chwilę wyjechał za granicę i już mu się w głowie namieszało.” Lub: “A tam, ta parka Niemców? Zadbani, porządni. Szkoda tylko, że zwykle potwornie nudni.”

W taki podświadomy sposób oceniamy inne osoby codziennie nieraz. W myślach sprowadzamy je do prostego obrazu. Bazując zaledwie na kilkunastu sekundach obserwacji ich wyglądu lub sposobu zachowania, przyrównujemy je do stereotypów lub poznanych nam wcześniej osób. Generalizujemy na potęgę, w niemal każdej sytuacji i scenerii: czy to gdy jesteśmy w tramwaju lub autobusie, gdy widzimy nową osobę wchodzącą do biura, gdy zerkamy na inne osoby w klubie czy barze, a nawet na wakacjach widząc innych rodaków spędzających swój wolny czas.

Najbardziej szkoda jest jednak, że tą przedwczesną oceną krzywdzimy nie tylko innych, ale także nas samych. Za każdym razem, gdy szufladkujemy daną osobę czy grupę osób, odcinamy się od ich prawdziwego obrazu. Odcinamy i dystansujemy się od otaczającego nas świata ludzi, często bez konkretnego uzasadnienia.


Moja podróż po Azji w pigułce. 19 punktów, dlaczego warto wybrać się w podróż

Moja podróż po Azji w pigułce. 19 punktów, dlaczego warto wybrać się w podróż

4 listopada 2015 roku wylądowałem w Bangkoku. Mając trochę oszczędności i możliwość pracy zdalnej, stwierdziłem, że czas trochę podkręcić tempo swojego życia. Kolejne 6 miesięcy spędziłem całkowicie w Azji Południowo-Wschodniej, podróżując i żyjąc w Tajlandii, Malezji, Singapurze i Wietnamie.

Z pewnością nie dam rady podsumować w jednym poście wszystkiego co wyniosłem z tego pół roku. Mam już pomysły na conajmniej kilka kolejnych ciekawych artykułów po tej podróży. Dzisiaj mam jednak dla Was szybko spisaną listę kilkunastu pierwszych rzeczy, które nasuwają mi się na myśl, gdy ktoś mnie pyta: "Jak było? Warto?". Hm... Powiem tak...:



Tajski raj

Tajski raj

"There's this place.. called climbers' paradise."

Jest takie miejsce. Całkowicie odseparowane od znanego nam świata, cywylizacji i internetu. Daleko na południu Tajlandii, gdzie dostać się można tylko łodzią. Z plażą jak z obrazka, zamkniętą klifami z obu stron i z ciągnącym się lasem palmowym wzdłuż całego wybrzeża.

W głębi tego lasu znajdziemy jednak miejsce z niespotykaną dotąd harmonią i spokojem. To wioska składająca się z drewnianych domków zamieszkałych przez Tajów i podróżników świata zachodniego. Trafili tu, bo szukali dwóch rzeczy: dobrej zabawy, oraz odłączenia, przynajmniej chwilowego, od codziennie znanego nam świata mediów, polityki, wojen i codziennej pracy, pieniędzy, pośpiechu.

Znów przyrównam się do Richarda granego przez Leonardo di Caprio w filmie "The Beach", bo na to miejsce trafiłem zupełnie przypadkiem. Nie, nikt nie podał mi mapy. Z przyjemnością opiszę Wam jednak to miejsce. Pokusiłem się nawet by nazwać je "rajem", bo do tej pory nie byłem nawet o nim zdolny marzyć, że istnieje.


Z czego uczyć się języka obcego? (na przykładzie hiszpańskiego)

Z czego uczyć się języka obcego? (na przykładzie hiszpańskiego)

Zapisanie się na kurs językowy lub kupienie książki z kursem języka to niekoniecznie najefektywniejszy sposób na jego naukę. Mamy przecież rok 2015 i w internecie jest mnóstwo narzędzi, które mogą nam ten proces przyspieszyć. Skorzystajmy z nich.

Opierając się na moim doświadczeniu z hiszpańskim, przedstawię Wam dzisiaj kilka sposobów, dzięki którym można się nauczyć języka obcego nie wychodząc nawet z domu.