Life is an art of choosing

Life is an art of choosing

Hard times we live in today. So many options to choose from. Our parents are telling us it’s one of the greatest times ever, because we don’t have to worry about food, shelter, education nor even about a job, but they don’t realise, that this whole wealth of our times is actually our biggest problem.

I have been studying the subject of quarter-life crisis and the current lack of motivation of many millennials lately a lot. I think I found the cause of it. The main difference between the previous generation (gen. X) and the current one (gen. Y) is this one:

The abundance of choice

Back in the 80s, everything was difficult. It wasn’t so easy to just “enroll into a university and get a job”. Not everybody had cash or opportunity to do that. So when we made it, they would call us a “life success”. A lot of our parents were fighting for it; and probably they tried to convince us to fight for it as well.

Fortunately, that’s not a problem anymore. At least in the western world, everything is now so super easy to get. You want to become an economist? No problem. Just spend a bit more time on maths in the high school and go into an university of economics. You’ll get a job in that field sooner or later (if only you don’t skip all the classes by drinking beer in the dorms).

However, generation Y struggles with something else: the abundance of choice. There is so many options to spend our lifetime, that the difficult thing is to actually choose one and stick to it.


Three ways to live your life

Three ways to live your life

Living your life basically comes down to a choice of three options:

1. Live for yourself.

  • Have as much fun as you can have. Live with the moment. Don't do the thing the others say you should be doing. Do whatever fuck you feel like doing. YOLO.
  • For example: Have sex. Play music. Travel.
  • Live hedonistically. As long as you do not hurt the others while doing it. Just don't. It's bad.

2. Live with your friends and family.

  • Settle down. Embrace your close circle of family and friends. Have kids and raise them well.
  • Lead your life in a romantic and peaceful way. That's why it's usually the most steadily happy one. You can't go wrong with this option.
  • That's why most of people in the world choose it.
  • Moreover, you cannot deny it's a good way. It's healthy for you, your family, and your friends. It's good for society as well (if everybody lived like that, it propably would be in a very good shape). It's good for prolonging the human race and our culture. Thus, propably that's why this way has been promoted since forever in almost every civilization and religion.

3. Live for the society and its' future.

  • Make the world a better place. Try to improve it.
  • Use the talent you have. If you have been gifted with it, you should be using it, right? Not wasting it.
  • Avoid living just for yourself and your own happiness.
  • Examples: Find a company. Serve as a volunteer in some NGO. Become a doctor. Engage in local/world politics. Educate.

That would be it, at least when it comes to the optimum options.

Of course, you can mix them.


Nie, demokracja wcale nie jest najlepsza

Nie, demokracja wcale nie jest najlepsza

Tak wielu z nas poddaje teraz demokrację w wątpliwości. Jedni krytykują tylko jeden jej rodzaj ("w bezpośredniej Clinton by wygrała!") lub jej element ("referenda z medialnie ułożonymi pytaniami to nie sposób na zarządzanie krajem!"). Jeszcze inni krytykują jej całą koncepcję ("demokracja nigdy nie jest dobra na dłuższą metę, spójrzcie na Polskę, UK i USA, do czego nas to doprowadziło").

A kto mówił, że demokracja jest najlepsza? Nie jest. Jak to Churchill stwierdził, a także pewnie wiele osób przed nim - "Demokracja to najgorsza forma rządów, z tym że dotąd nie wymyślono nic lepszego".

Demokracja jest beznadziejna, bo o rzeczach ważnych decyduje większość. Ale większość ludzi nie ma zielonego pojęcia jak o nich decydować! By demokracja miała sens, wymagana jest dobra powszechna edukacja, by przeciętni ludzie wiedzieli jak o wszystkim decydować (przynajmniej w 50% przypadków). I poprzez dobrą edukacje nie mam tu wcale na myśli dobrej matematyki czy informatyki, tylko o "edukacji ogólnej": o logice, o społeczeństwie, jego wartościach, naszej przyszłości, stosunku do innego człowieka i otoczenia.


Zapomnij o czymś takim jak talent

Zapomnij o czymś takim jak talent

Ile razy w życiu się nasłuchałem “nie mam talentu do języków”, to nawet nie zliczę. Tak samo wypowiedzi typu: “taniec? Niee, to nie dla mnie, nie mam poczucia rytmu.” Lub “Matematyka to nie moja mocna strona, raczej będę humanistą.” Kto wpadł na pomysł, by za każdym razem gdy jakaś czynność człowiekowi z początku wychodzi lub nie wychodzi, to tłumaczyć to zjawisko talentem lub jego brakiem?

Zamiast w talent, wolę wierzyć


Nie generalizuj

Nie generalizuj

“Ale zajebista blondynka. Szkoda tylko, że pewnie pusta jak paczka dropsów. I obok niej jeszcze ten łysy typ. Ciekawe czy ma jakieś zainteresowania prócz siłowni?” Albo: “Spójrz na tego młodziejaszka. Chyba zapomniał, jak się po polsku mówi, bo w co drugie słowo wplątuje angielskie. Na chwilę wyjechał za granicę i już mu się w głowie namieszało.” Lub: “A tam, ta parka Niemców? Zadbani, porządni. Szkoda tylko, że zwykle potwornie nudni.”

W taki podświadomy sposób oceniamy inne osoby codziennie nieraz. W myślach sprowadzamy je do prostego obrazu. Bazując zaledwie na kilkunastu sekundach obserwacji ich wyglądu lub sposobu zachowania, przyrównujemy je do stereotypów lub poznanych nam wcześniej osób. Generalizujemy na potęgę, w niemal każdej sytuacji i scenerii: czy to gdy jesteśmy w tramwaju lub autobusie, gdy widzimy nową osobę wchodzącą do biura, gdy zerkamy na inne osoby w klubie czy barze, a nawet na wakacjach widząc innych rodaków spędzających swój wolny czas.

Najbardziej szkoda jest jednak, że tą przedwczesną oceną krzywdzimy nie tylko innych, ale także nas samych. Za każdym razem, gdy szufladkujemy daną osobę czy grupę osób, odcinamy się od ich prawdziwego obrazu. Odcinamy i dystansujemy się od otaczającego nas świata ludzi, często bez konkretnego uzasadnienia.