50 dni w Hiszpanii. Lekcje z podróży w nieznane, cz. 1

50 dni w Hiszpanii. Lekcje z podróży w nieznane, cz. 1

Hola amigas y amigos! Ostatnie 50 dni spędziłem podróżując po Hiszpanii. Poznałem mnóstwo niesamowitych osób. Zwiedziłem kilkanaście miast. Przejechałem autostopem siedem tysięcy kilometrów. Z każdym kolejnym dniem coraz bieglej mówiłem po hiszpańsku.

W tej wycieczce nie chodziło jednak tylko o zwiedzanie czy naukę języka. Dla mnie była to rozgrzewka przed moją dalszą włóczęgą. Pierwszy raz tak długo byłem poza domem.


Europa upadnie?

Europa upadnie?

Gdy opowiadam osobom o jedno lub dwa pokolenia starszym, jak mnogie dzisiaj młodzi ludzie mają możliwości życia i rozwoju, słuchają z niedowierzaniem. Moi dziadkowie, a nawet rodzice marzyli o takim świecie. Rozmarzeni, z lekkim żalem oznajmują mi jednak najczęściej wprost: "za naszych czasów, to po prostu nie było możliwe". Dopiero nasze pokolenie ma okazję skorzystać z tej pełnej wolności jaka jest teraz.

Zdaje się, że jako ludzkość w końcu doszliśmy do upragnionego nam celu - raju, gdzie każdy z nas ma zapewnione mu podstawowe prawa człowieka (bez względu na jego rasę czy pochodzenie), pełną wolność (np. co do wyznania lub podjętego zawodu), a nawet zapewnione podstawowe środki potrzebne do życia. Pytanie brzmi jednak, jak długo ten raj będzie trwać?


Czas wyruszyć

Czas wyruszyć

Za tydzień rozpoczynam swoją pierwszą w życiu prawdziwą podróż. Wyjeżdżam z Polski na co najmniej pół roku. Im bliżej jestem terminu wyjazdu, dopada mnie jednak nie podekscytowanie, lecz nostalgia. Wszyscy dookoła zazdroszczą podróży, ale jednocześnie pytają, czy mi nie smutno tu tak tego wszystkiego zostawiać. "Cholera wie. Co będzie to będzie." - odpowiadam. Jestem jednak przekonany, że to dobra decyzja. Jednocześnie przypominam sobie, po co to robię - i zamieszczam to dla Was w tym poście.